Narracja inna niż wszystkie, czyli historie z nieoczywistej perspektywy
Ostatnio w jednej z grup pisarskich związanych z Wattpadem trafiłam na dyskusję na temat perspektywy w narracji. W komentarzach ktoś ironicznie stwierdził, że chciałby przeczytać coś z perspektywy orka. Zaśmiałam się, a potem odpisałam, że może orka nie, ale kojarzę książkę, której bohaterem i narratorem jest ogr. Wtedy właśnie dotarło do mnie, że znam więcej takich książek. A skoro znam, dlaczego by się nimi nie podzielić?
Początkowo chciałam stworzyć post typu „Top 5”, ale potem zaczęłam się nad tym zastanawiać, i doszłam do wniosku, że właściwie nie wszystkie te opowieści są tak obiektywnie dobre. Niektóre mogą trochę nużyć albo mają rozczarowujące zakończenie, ale rozczarowało mnie zakończenie, ale summa summarum uważam, że warto do nich zajrzeć, chociażby dla tej niecodziennej perspektywy.
Ogry - to właśnie książka, o której wspomniałam w odpowiedzi na komentarz w dyskusji. Narracja jest tu prowadzona z perspektywy ogra, takiego może nieco bystrzejszego niż pozostałe osobniki gatunku, ale wciąż… no cóż, ogrzego do bólu. Książkę czytałam lata temu, ale pamiętam, że podobał mi się w niej również nieoczywisty humor, nawet mimo nużącej fabuły.
Seria o goblinie - jesli szukacie czegoś lekkiego, zabawnego, idealnego, by się zrelaksować po ciężkim dniu, te książki są idealne. Pierwszy tom, Zadanie goblina otrzymałam w prezencie od mojego beta readera w czasach, gdy nie wiedział, że będzie moim beta readerem, i trafił w 10. Śmiechu miałam co niemiara, głównie przez gagi sytuacyjne, nieco mroczny humor i absurdalny fakt, że narracja prowadzona jest z perspektywy goblina. I to goblina, który niedowidzi, ale mimo wszystko, trochę wbrew sobie, zostaje bohaterem.
Świat według psa. Opowieść jamnika Bolka - kolejny odkop sprzed lat, ale… ojej, do tej pory pamiętam, że to była jedna z tych książek, przy których miałam łzy w oczach. Piękna, wzruszająca opowieść o psiej miłości i mnóstwo refleksji o nas, ludziach- często takich, które nie przyszłyby nam do głowy. Narracja rzecz jasna z punktu widzenia rzeczonego psa Bolka. Przyznaję, że po lekturze zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na mojego jamnika. Jeśli te bestie naprawdę są takie bystre...
Kot alchemika - jeżeli ktoś nie zna tej książki, powinien ją nadrobić jak najszybciej. To doskonała, piękna, głęboka opowieść, pełna wzruszeń i uśmiechu; naprawdę kawał dobrego fantasy nie tylko dla miłośników gatunku. Pamiętam, że ludzie dziwili się, dlaczego na empikowych półkach można ją znaleźć na dziale z literaturą piękną, ale ja uważam, ze to odpowiednie dla niej miejsce. Narracja jest tutaj prowadzona przez zwierzę - a konkretniej przez pewnego rezolutnego i spostrzegawczego kotka o nietypowych cechach.
To pierwsze opowieści, które przyszły mi do głowy, ale jak znam siebie, będę jeszcze myśleć. Możliwe więc, że za jaki czas powstanie podobny wpis tego typu, a tymczasem zostawiam Wam sekcję komentarzy. Znacie inne opowieści, w których narracja w całoci lub w części nie jest prowadzona przez ludzi? Dajcie znać!
Aha, tak w ramach dopowiedzenia - w ostatniej chwili dotarło do mnie, że i ja napisałam co z nieoczywistym bohaterem! A konkretniej z walizką w roli głównej. Miniaturkę „Podróż za dwa kółka” znajdziecie tutaj. Niebawem na blogu pojawi się też kolejny tego typu tekst. Nie przegapcie! 😊

2 komentarze
Do tej pory nie zwróciłam uwagi, że tego typu narracje są tak rzadkie, ale chwila rozkminy i... no, faktycznie! I, szczerze mówiąc, nie kojarzę chyba żadnej książki, w której byłaby jakaś "nieludzka" narracja. Chociaż u mnie na warsztacie leży i dojrzewa pomysł na "Gobliniadę" pisaną z perspektywy goblina oczywiście, więc może czas się trochę bardziej taką narracją zainteresować :D Dzięki za polecajki, mam co nadrabiać!
OdpowiedzUsuńProszę bardzo! W takim wypadku dla Ciebie koniecznie seria o goblinie - jak zrobisz coś takiego, z jajem i emocjami, osobiście obsypię Cię monetami :3 No i dorzucę do listy oczywiście!
Usuń