Zwykle kiedy dzielę się z Wami poradami pisarskimi - czy to na blogu, na Wattpadzie, w social media czy gdziekolwiek indziej - polecam metody, o których czytałam lub słyszałam i które sprawdziłam na sobie. A jestem wybredna, atak wbrew pozorom; mnóstwo „super tricków” na mnie po prostu nie działa. Tym razem będzie inaczej. Metoda „złej i dobrej ścieżki”, o której Wam dzisiaj opowiem, nie tylko działa, ale jest też moim autorskim pomysłem, który z powodzeniem stosuję od lat. Zachęcam do testów - może pomoże i Wam?
Na początek mała historia - bo w opowiadaniu historii jestem dobra 😁
Był rok 2017, upalny lipiec. Pamiętam, że dusiłam się w moim pokoju na poddaszu, ale staram się pracować dzielnie. Na tapecie była wtedy moja pierwsza mroczniejsza powieść, obecnie zagrzebana w szufladzie, czyli „Nieśmiertelni”. Ciekawa historia, ale pomysł miałam na nią dosyć szalony - każdy rozdział pisany był z perspektywy innej osoby, która coś wiedziała i swoją opowieścią dokłada cegiełkę do wielkiej tajemnicy. Wszystko szło gładko aż do momentu, kiedy… no cóż, przestało. Tak po prostu. Wszyscy piszący znają ten moment, bo on przychodzi raczej prędzej, niż później. Moment blokady, gdy niby wiemy, co chcemy napisać, ale za nic nie wiemy jak. Kompletna ściana.
Nawet po latach, pisząc te słowa, czuję swoją frustrację. Pisałam, kasowałam, zaczynałam i usuwałam, wściekła jak osa. Nie mogąc ruszyć i gubiąc się w ilości poprawek, po prostu otwierałam nowy plik, kopiowałam aktualną wersję i pracowałam na niej. Kolejne docsy miały coraz bardziej niecenzuralne nazwy. Aż w końcu przyszło olśnienie - jedna myśl: „a gdyby tak zacząć z innego punktu”? I to był moment przełomowy; dalej wszystko poszło.
Od tamtego pamiętnego roku 2017 robiłam tak wielokrotnie, już coraz bardziej świadomie. Gdy znów łapałam się na tym, że kręcę się w kółko, że próbuję, ale mam blokadę i nie jestem w stanie iść dalej… po prostu zaczynam od nowa, z całkiem innej perspektywy. Rozdział nie idzie od opisu? Zaczynam od dialogu. Nie grają mi emocje, narracja, wyczuwam napięcie i sztuczność? Zgrabnie przepisuję scenę, tworząc warunki do time skipu. Coś się gryzie? Sięgam po inną perspektywę. Po prostu wycofuję się ze ścieżki, którą szłam do tej pory i ruszam w inną. Nie w prawo, to w lewo.
I cała magia tej techniki polega na tym, że działa w dziewięciu na dziesięć przypadków. W dziesiątym wystarczy, że robię to ponownie, na przykład kilka dni później. Rozpisując się po zmianie pliku (i perspektywy) mam od razu poczucie takiej… gładkości, płynności. Czuję, że jestem we właściwym miejscu; i o to uczucie właśnie chodzi. Oczywiście, popełniam błędy, czasem tekst w nowej wersji jeszcze zmieniam, ale blokada, ten paskudny morderca znakomitych pomysłów, znika całkowicie. Właśnie wtedy uświadamiam sobie, że byłam na złej ścieżce - i że teraz w końcu jestem na dobrej.
Moja kolejna rada brzmi więc tak: jeśli coś nie idzie, warto po prostu na moment odkleić się od pomysłu, który pojawił się jako pierwszy (bo być może nie był najlepszy) i ruszyć w zupełnie inną stronę. Wiadomo, że do tego samego punktu opowieści można dojść od kilku różnych stron; warto więc sprawdzić, która będzie najwygodniejsza, a nie trzymać się uparcie tylko jednej. Jak się do tego zabrać? Prosto: zrobić sobie herbatę, przewietrzyć pokój, a potem otworzyć nowy plik i zacząć od zupełnie innej strony, jakby właśnie rozpoczynała się kolejną opowieść.
Powodzenia!

2 komentarze
Przyznam się głupio, że do dzisiaj nie miałam pojęcia, że masz bloga... ale coś czuję, że tu zostanę, bo fajne rzeczy tu są :D Muszę wypróbować tę metodę, bo ostatnio jestem dokładnie w TYM punkcie i nie potrafię za nic go przeskoczyć (chociaż to może być też efekt potężnej dziury fabularnej, którą jakimś cudem przeoczyłam i musiałam łatać na szybko XD)
OdpowiedzUsuńNo nie jest to wiedza powszechna, więc miałaś pełne prawo jej nie posiadać :D Ale tym serdeczniej witam w moich skromnych progach! Momenty takiego zastoju chyba są normalnym etapem procesu twórczego, mam nadzieję, że uda Ci się je pokonać szybko i gładko - na przykład dzięki mojemu małemu trickowi :D Koniecznie daj znać, jak idzie!
Usuń